Przedstawiciel Polonii w Chicago jest gatunkiem dosyć specyficznym, dlatego wartym dokładniejszego opisania. Być może słyszeliście kilka stereotypów na ten temat, także dzisiaj spróbujemy je skonfrontować z rzeczywistością. Żeby była jasność – nie tyczy się to wszystkich, ale wystarczająco duża grupa naszych rodaków ma pewne wspólne znamiona by móc nakreślić pewien szkic dzisiejszego bohatera lirycznego. Zatem do dzieła! Rodaków, albo Polonii opisanie czas zacząć.

  1. Jak wyglądają?

Jakie Akta?

Pierwszy interesujący fakt odnośnie wyglądu można zaobserwować głównie, lecz nie jedynie, u starszego pokolenia. Jest to swoiste zatrzymanie w czasie. Otóż obserwując miłą panią, drepczącą do kościoła, można z marginesem 5 lat określić w którym roku przybyła do Stanów. Dzieje się tak, gdyż pod względem poczucia mody, stylu i ogólnie wyglądu, pani ta żyje dalej w Polsce w roku w którym tu przyleciała. Także widząc 60-letnią kobietę idącą w kostiumie za kolano, mokasynach i z trwałą na głowie możemy śmiało strzelać w lata 80. Pan z wąsem, swetrem w romby i skórzaną kurtką w stylu późne STASI? Połowa lat 90. Tlenione blond włosy, top z odsłoniętym brzuchem i białe biodrówki? 2004 rok. Do tego należy jeszcze dodać samców alfa w koszulach w kratę z krótkim rękawem, podróbkami Aviatorów i białymi adidasami i mamy już obraz jednej części Polonii – tej żyjącej w nostalgii.

Druga grupa to ludzie którym powiodły się biznesy: budowlany, transportowy, sprzątający (branże opanowane przez naszych). Wtedy mamy do czynienia z opalonymi modelami żywcem wyjętymi z żurnala. Wybielone zęby, modne fryzury, drogie zegarki, torebki. Ciuchy? Poniżej Calvina Kleina nic na siebie nie założą. Rzecz jasna równie modnie muszą wyglądać ich dzieci, bo kto to widział żeby 7 latka nie miała płaszcza z Burberry, a 5 latek musiał wysiadać z Lexusa bez marynarki od Armaniego?

  1. Czym jeżdżą?

Nissan Altima czyli swoisty Passat B5 wśród Polonii. Synonim luksusu i elegancji.

Otóż prawdziwy Polak, będąc w Stanach, gardzi amerykańską motoryzacją. Przecież wiadomo, to ani nie skręca, ani nie hamuje i tylko pali strasznie. Dlatego wśród tych, którym lepiej się powodzi, królują Lexusy, Acury i Infinity, a u tych bardziej nostalgicznych prym wiodą Toyoty, Nissany, Hyundaie i inne marki z tego pułapu. Skoro mamy już auto to trzeba jakoś je wyróżnić, żeby wszyscy wiedzieli kto nim jedzie. Najpopularniejszym sposobem jest przyklejenie orła, który powierzchnią zajmuje ¼ tylnej szyby. Druga opcja, to flaga, ale ją spotykamy raczej z okazji świąt albo ważnych meczów. Zostaje jeszcze personalizowana tablica, więc raz na jakiś czas jedziemy za MADZIULKA 87 albo WOJTAS KRK (jakoś nigdy jeszcze nie widziałem normalnej tego typu tablicy)

  1. Co ich interesuje?

Ja uwielbiam ją…

Chyba najsmutniejszy punkt w całej liście. Koncerty? Jasne. Jak przyjedzie Zenek Martyniuk. Do kina? Proszę bardzo. Jest na przedmieściach jedno kino gdzie puszczają najnowsze produkcje z Polski. To może do restauracji? Old Warsaw, albo U Gazdy szeroko otwierają drzwi. To może do klubu? A owszem, ale przypadkiem nie w Downtown. Przecież w Jedynce czy innym Stereo można i najebać się i w mordę dostać, czego chcieć więcej! Niestety nasi rodacy żyjąc w jednym z trzech największych miast Stanów zupełnie zamykają się na możliwości, które tutaj mają. Prawda jest taka, że Polonię w Stanach interesuje głównie Polonia. Nie wyobrażacie sobie jaka to męczarnia nie móc porozmawiać na temat ostatniego odcinka Gry o Tron, bo nasz rozmówca nie wie nawet co to, ale chętnie może za to podyskutować o tym co słychać w Na Wspólnej albo Pierwszej Miłości. Albo gdy w towarzystwie chcecie zabłysnąć jakimś cytatem z klasyka kinematografii, a koniec końców wszyscy patrzą na was jak na idiotów bo nikt nie zrozumiał nawiązania. Dla nas osobiście jest to czynnik przez który najbardziej tęsknimy za Polską.

Ciąg dalszy nastąpi, ponieważ temat nie został wyczerpany, natomiast wyczerpany przeziębieniem został organizm piszącego.