W Ameryce życie toczy się szybko. Z rozrzewnieniem wspominam szczęśliwe lata w Polsce, gdzie doba miała 48 godzin, a weekend dłużył się niemiłosiernie. Owszem, wiem, byłam wtedy młodsza, a z wiekiem czas płynie szybciej. Ale na prawdę, uwierzcie mi, tutaj wręcz ucieka między palcami! Od początku próbowanym rozgryźć dlaczego i w sumie jedyne co przychodzi mi do głowy, to spędzanie GODZIN w samochodzie. W tym kraju nie ma krótkich dystansów. Droga do pracy zajmuje minimum pół godziny. Można pomarzyć o tym, żeby pójść sobie spacerkiem do pobliskiego sklepu. Bardzo duży procent swojego czasu traci się siedząc w samochodzie, dlatego nie można sobie pozwolić na marnowanie go stojąc i strojąc się przed lustrem. Amerykańska „high fashion” rządzi się więc swoimi prawami i jeśli jesteś przeciętna, pracującą kobietą i nie musisz od rana lansować się na ulicach downtown, twoja szafa powinna zawierać określone części składowe. Przed Wami więc obiektywna (tak, ok 70% amerykanek w wieku od 15 do 55 lat, ma wszystkie niżej wymienione rzeczy) lista 5 niezbędników w szafie przeciętnej amerykanki:

  • Polar z the north face – z kapturem i bez, w milionach i kolorów i fasonów. Nieśmiertelny fleece wspomnianej firmy święci triumfy zarówno na korytarzach high school jak i ulicach miast i miasteczek. Noszą go nastolatki, studentki, matki i babcie. Nieważne czy na zewnątrz jest 10 czy -20 stopni. Nieważne, ze wyglądasz w nim strasznie. Najlepszy, najcieplejszy, mogłabyś nigdy go nie ściągać.
  • Buty Ugg – nikomu nie trzeba ich przedstawiać, nie trzeba sie nad nimi rozwodzić. Warto wspomnieć, ze w USA zazwyczaj są to właśnie Ugg, a nie emu (zupełnie tu niepopularne), ewentualnie uwielbiane Bearpaw, czyli tańsza wersja (prawie o połowę!) butów tego typu o BARDZO dobrej jakości.
  • Torebka Coach – praktycznie każda szanująca się amerykanka, posiada takową w swojej szafie. W Polsce ciężko te torebki spotkać, w Stanach, pod względem częstotliwości występowania to drugi Michael Kors. Niestety często 2 razy droższy. Coach to synonim torebki bardzo dobrej jakościowo i eleganckiej. Niekoniecznie ładnej, bo dla amerykanek torebka ładna, to taka obsypana monogramami, oblana złotem i obwieszona logami. Oferta Coacha jest jednak bardzo szeroka i każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli nie w butiku to w outlecie, bo takich tu pod dostatkiem.
  • Legginsy z VS – Victoria’s Secret to obowiązkowy punkt każdej galerii handlowej. Aniołki łypią na ciebie z każdego rogu, zachęcając do kupna bardzo ładnych wizualnie produktów jednak tragicznych jakościowo. Niestety. Bielizna – Tak! Ubrania – … Tak czy inaczej kochamy VS i musimy mieć chociaż jedną parę tych okropnych, zmechaconych, ale jakże wygodnych spodni.
  • Wristlet – to bardzo popularny w Stanach gadżet czyli prościej mówiąc portfel na sznurku, który bierzesz ze sobą na zakupy zamiast całej torebki. Możesz kupić malutki, w którym zmieści się kilka kart kredytowych albo wieeeelki z osobną kieszenią na smartfon. Tak czy inaczej na prawdę wygodna opcja.

Kiedy dodamy do siebie wszystkie wyżej wymienione rzeczy, przed oczami pojawi się nam obraz przeciętnej, amerykańskiej dziewczyny. Bo nie sposób nie wspomnieć, że uwielbiają one łączyć wszystkie te rzeczy razem.  Ociekająca złotem, elegancką torebkę do cieplutkiej bluzy i butów z kożuchem itd. Na początku ciężko się przyzwyczaić, bo nie jest to do końca europejska estetyka. Jednak po jakimś czasie nie wyobrażasz sobie swojej szafy bez tych rzeczy. I może nie miksujesz ich w tak odważny sposób ale cóż…