Vegas Baby! – chciałoby się krzyknąć z błękitnego kabrioletu, do nieznajomej dziewczynki siedzącej na tylnej kanapie minivana, jadącego po I-15 w kierunku światowej stolicy hazardu. Otóż to. Jedziemy do Vegas. 1800 mil, dwa dni drogi, połowa stanów do przecięcia. Tylko, że zamiast błękitnego Mercedesa jest czarna Honda, zamiast pieniędzy zakoszonych ze szkolnej wycieczki są karty kredytowe, a zamiast wilczego stada jesteśmy my. Ta sama pozostaje jedynie ekscytacja.

Jakie jest Vegas wie każdy z nas z niezliczonej ilości scen, przedstawiających utarty schemat, który na przestrzeni lat oglądaliśmy w kinie. Festiwal luksusu i kiczu. Piękne kobiety i szybkie samochody. Kasyna, w których bogacze wydają fortuny, a szaraczki liczą na odmianę losu. Tłumy turystów z Azji obserwujących miasto przez obiektyw aparatu. Kluby nocne, do których sam szatan bałby się zaglądać. Takie Vegas „znamy” i wiecie co w tym wszystkim najlepsze? Że wcale nasza wyobrażenie nie odbiega znacząco od rzeczywistości!

Zaczynając od hoteli. Jeżeli jesteście na Stripie, to nie ma złego wyboru. Tam prawie wszystkie hotele są świetne. Reszta jest zajebista. Caesars Palace, Bellagio, Venetian – wymieniać można by w nieskończoność. Każdy hotel zniewala już na wejściu. Swoim ogromem, rozmachem, oświetleniem, tańczącymi fontannami – to wszystko zanim jeszcze wejdziemy do środka.  Tam z kolei czekają nas animowane stropy, rzucone jakby od niechcenia butiki Prady czy Hermesa i rzecz jasna restauracje na światowym poziomie. Macie ochotę na burgera przygotowanego przez Gordona Ramsay’a? Zapraszamy do Vegas. O pokojach krótko – odzwierciedlają standard całości, resztę zostawiam waszej wyobraźni 😉

lo-skyline-notturno-di-las-vegas-15182396

Kicz? A i owszem jest:) Począwszy od gipsowych kaskad, o które rozbijają się fale wodospadów, po plastikowe marmury, średnio uzdolnionych ulicznych artystów aż po kopie Wieży Eiffla czy piramid w Gizie.  Kicz jest w Vegas wszechobecny ale nie jest to pod żadnym pozorem zarzut. To miasto powstało w symbiozie z kiczem i bez niego zatraciłoby swoją osobowość. Osobiście po odwiedzeniu Vegas bardziej mam wrażenie, że wszystkie te kopie cudów świata są bardziej ironicznym puszczaniem oczka niż pokazem amerykańskiej próżności i głupoty.

las-vegas-1105440_1920

Co miało być dalej? A tak. Kobiety i samochody. Hmm tutaj trzeba by się najpierw na chwilę zatrzymać i szerzej powiedzieć jakich ludzi spotkamy w Vegas. Jednym słowem – wszelakich ale najbardziej rzucać się w oczy będą dziwni, a tych tu zdecydowanie nie brakuje. Murzynka wzrostu Gortata o gabarytach Pudziania wciśnięta w kieckę za małą o kilkanaście rozmiarów i owinięta łańcuchem choinkowym? Proszę bardzo. 50 letni szczypior, o karnacji mleka, w kombinezonie w lamparcie cętki poskakujący raźnie w różowych butach? Nie ma problemu. Wśród całej tej rewii jak najbardziej znajdziemy atrakcyjne kobiety, tylko problem jest taki, że to nie one, a rzeczeni dziwacy najbardziej przykuwają wzrok. Niejako na odwrót jest z samochodami. Owszem są, ale wciśnięte w niekończącą się toń taksówek i Uberów stojących w całodobowym korku na Stripie nie dają nam okazji do odprowadzania ich wzrokiem za horyzont w akompaniamencie ryku silnika. O nie nie. Możemy się napatrzyć na nie do woli jak, potulnie wraz z resztą zupełnie nijakich sedanów czekają by przemieścić się o kolejny metr.